1 gru 2013

Prolog.



(...) Ale wraz z nocą mrok spróbuje wpełznąć do mojego serca. Nie wpuszczę go tam, nie dziś. -Panna A.
                    Otwarłam szerzej swoje znużone powieki. Był już ranek, ptaki wesoło śpiewały i pojawił się miły wietrzyk, który muskał przymnie moją skórę. Podniosłam się z chłodnej trawy, na której przyszło mi tym razem spać. Miałam szczęście, że tej nocy nie padało. W sumie sama zgotowałam sobie taki los. Opuściłam wioskę ukrytą w chmurach, bowiem nie chciałam słuchać tych kłamstw i obelg, kierowane w moim kierunku. Po trudnej rozmowie z Reikage, zostawiłam wszystko co znałam i odeszłam. Jednakże wielmożny Reikage powiedział jasno, że jak opuszczę wioskę zostanę zdana na siebie i zostanę poszukiwanym ninją, ponieważ znam za dużo sekretów Kumo-Gakure. Podniosłam się z chłodnej ziemi i zauważyłam kilka zwierzątek leśnych. Zawsze się zastanawiałam, czemu moje życie nie może być takie spokojne. Oczywiście, z siłą łączy się duża odpowiedzialność. Zostałam napiętnowana czymś czego nigdy bym nie chciała. Wolałabym być już spokrewniona z rodziną Kage, niż być nazywana wyrzutkiem. Dlaczego jestem nikim? Ponieważ moi rodzice zaginęli i ludzie zaczęli twierdzić, że rozmawiam z duchami. Śmieszne, nie? Chociaż w świecie Shinobi wszystko jest możliwe. Pokicał w moją stronę króliczek. Uśmiechnęłam się miło i spojrzała w jego oczka. Szybko mój uśmiech zniknął z twarzy. Oczy króliczka nie miały takowego koloru, posiadał on Rinnegan. Starałam się nie patrzeć na zwierze, jednak coś mnie do niego przyciągało. Rozejrzałam się i starałam się dostrzec cokolwiek, co wzbudziło by moją ciekawość. Niestety nic. Obejrzałam się do tyłu. Pusto. Spojrzałam na te małe zwierzątko. Zaczęłam współczuć tej biednej duszyczce, opanowanej przez posiadacza owego Kekkei Genkai. Włożyłam ręce do kieszeni swoich białych spodenek i ruszyłam w stronę Konohy. Mam nadzieję, że w tej wiosce pozwolą mi żyć. Szłam przy jakimś wielkim głazie, ciągnął się on bowiem kilka kilometrów. Poczułam nagły impuls. Spojrzałam w przeciwną stronę skały. Zauważyłam kogoś w czarnym płaszczu zmierzającym w moją stronę. Dopiero po chwili spostrzegłam na nim czerwone chmury. Nie zdążyłam uniknąć jego ataku. Skutkiem tego było, że złapał mnie za szyję i przycisnął do skały. Natomiast w skale pojawiło się wgłębienie. Zaczął mnie dusić. Spojrzałam na osobę, która chciała mnie zabić. Mężczyzna, czarne włosy i oczy wypełnione Kekkei Genkai klanu Uchiha, Sharingan. Zaciskał swoją dłoń coraz mocniej na mojej szyi. Zaczęłam tracić przytomność. Upuścił mnie na ziemie. Usłyszałam kroki osoby trzeciej, która po chwili przykucnęła obok mnie. Rude, krótkie, gęste włosy i oczy wypełnione Rinneganem. Jednakże, Kekkei Genkai zniknęło i zobaczyłam prawdziwe tęczówki napastnika. Ciemne brązowe. Straciłam przytomność. 

♣♣♣

Witam, wędrownych. Pewnie niektórzy mnie kojarzą z bloga Nekozawa-chan. Mnie z Pauline in Shinobi World. Zatem przedstawię się innym duszyczką. Nazywam się Uruha Yuki i jestem Mangowcem nie Otaku. Jestem też licealistką oraz fanką BVB. Nie jestem zwyczajną osobą, która panuje nad emocjami. W tym opowiadaniu ukażę ten charakter. Rozdziały będą pojawiać się nieregularnie. Myślę, że na dzisiaj to tyle. Szata graficzna pojawi się niebawem, również podstrony zostaną uzupełnione. ~Bayu~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz