(...) Ale wraz z nocą mrok spróbuje wpełznąć do
mojego serca. Nie wpuszczę go tam, nie dziś. -Panna A.
Otwarłam szerzej swoje
znużone powieki. Był już ranek, ptaki wesoło śpiewały i pojawił się miły
wietrzyk, który muskał przymnie moją skórę. Podniosłam się z chłodnej trawy, na
której przyszło mi tym razem spać. Miałam szczęście, że tej nocy nie padało. W
sumie sama zgotowałam sobie taki los. Opuściłam wioskę ukrytą w chmurach,
bowiem nie chciałam słuchać tych kłamstw i obelg, kierowane w moim kierunku. Po
trudnej rozmowie z Reikage, zostawiłam wszystko co znałam i odeszłam. Jednakże
wielmożny Reikage powiedział jasno, że jak opuszczę wioskę zostanę zdana na
siebie i zostanę poszukiwanym ninją, ponieważ znam za dużo sekretów
Kumo-Gakure. Podniosłam się z chłodnej ziemi i zauważyłam kilka zwierzątek
leśnych. Zawsze się zastanawiałam, czemu moje życie nie może być takie
spokojne. Oczywiście, z siłą łączy się duża odpowiedzialność. Zostałam
napiętnowana czymś czego nigdy bym nie chciała. Wolałabym być już spokrewniona
z rodziną Kage, niż być nazywana wyrzutkiem. Dlaczego jestem nikim? Ponieważ
moi rodzice zaginęli i ludzie zaczęli twierdzić, że rozmawiam z duchami.
Śmieszne, nie? Chociaż w świecie Shinobi wszystko jest możliwe. Pokicał w moją
stronę króliczek. Uśmiechnęłam się miło i spojrzała w jego oczka. Szybko mój
uśmiech zniknął z twarzy. Oczy króliczka nie miały takowego koloru, posiadał on
Rinnegan. Starałam się nie patrzeć na zwierze, jednak coś mnie do niego
przyciągało. Rozejrzałam się i starałam się dostrzec cokolwiek, co wzbudziło by
moją ciekawość. Niestety nic. Obejrzałam się do tyłu. Pusto. Spojrzałam na te
małe zwierzątko. Zaczęłam współczuć tej biednej duszyczce, opanowanej przez
posiadacza owego Kekkei Genkai. Włożyłam ręce do kieszeni swoich białych
spodenek i ruszyłam w stronę Konohy. Mam nadzieję, że w tej wiosce pozwolą mi
żyć. Szłam przy jakimś wielkim głazie, ciągnął się on bowiem kilka kilometrów.
Poczułam nagły impuls. Spojrzałam w przeciwną stronę skały. Zauważyłam kogoś w
czarnym płaszczu zmierzającym w moją stronę. Dopiero po chwili spostrzegłam na
nim czerwone chmury. Nie zdążyłam uniknąć jego ataku. Skutkiem tego było, że
złapał mnie za szyję i przycisnął do skały. Natomiast w skale pojawiło się
wgłębienie. Zaczął mnie dusić. Spojrzałam na osobę, która chciała mnie zabić.
Mężczyzna, czarne włosy i oczy wypełnione Kekkei Genkai klanu Uchiha,
Sharingan. Zaciskał swoją dłoń coraz mocniej na mojej szyi. Zaczęłam tracić
przytomność. Upuścił mnie na ziemie. Usłyszałam kroki osoby trzeciej, która po
chwili przykucnęła obok mnie. Rude, krótkie, gęste włosy i oczy wypełnione
Rinneganem. Jednakże, Kekkei Genkai zniknęło i zobaczyłam prawdziwe tęczówki
napastnika. Ciemne brązowe. Straciłam przytomność.
♣♣♣
Witam, wędrownych. Pewnie niektórzy mnie kojarzą z bloga Nekozawa-chan. Mnie z Pauline in Shinobi World. Zatem przedstawię się innym duszyczką. Nazywam się Uruha Yuki i jestem Mangowcem nie Otaku. Jestem też licealistką oraz fanką BVB. Nie jestem zwyczajną osobą, która panuje nad emocjami. W tym opowiadaniu ukażę ten charakter. Rozdziały będą pojawiać się nieregularnie. Myślę, że na dzisiaj to tyle. Szata graficzna pojawi się niebawem, również podstrony zostaną uzupełnione. ~Bayu~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz